fbpx

“Gdyby nie Pani Iza, Warty nie byłoby już na sportowej mapie Poznania”

Artur Marciniak jest jedynym zawodnikiem Warty, który był w klubie przez niemal cały okres panowania Państwa Pyżalskich. Doświadczony pomocnik wspomina ostatnie lata w klubie i zapowiada, że mimo zmian przy Drodze Dębińskiej, z optymizmem patrzy również w przyszłość.

– Tak naprawdę w piątek już tylko oczekiwaliśmy na koniec tych negocjacji. Chcieliśmy wiedzieć, jak Warta Poznań będzie funkcjonować w najbliższych latach. Abstrahując od tego, jaka jest decyzja, cieszymy się, że to już koniec, a jutro Warta ujrzy już nowe światło – powiedział w piątek jeden z najbardziej doświadczonych zawodników “Zielonych”.

– Zapewniam wszystkich kibiców, że jedziemy do Tychów zagrać mecz z GKS-em. Mamy nadzieję osiągnąć tam dobry wynik, ale proszę ewentualnie o wyrozumiałość, jeśli ten mecz nie potoczyłby się po naszej myśli.

– Nie ma się co ukrywać, że zżyliśmy się z Panią Prezes przez te ostatnie lata. Trzeba docenić ten wkład, który Państwo Pyżalscy mieli w klub. W tej chwili ten rozdział wydaje się już zamknięty. My z optymizmem patrzymy w przyszłość. Znając Panią Izę, będzie chciała pomagać również piłkarskiej Warcie na tyle, na ile będzie mogła.

– Trzeba pamiętać i naprawdę docenić, że Warty Poznań nie byłoby już na sportowej mapie naszego miasta, gdyby nie Pani Iza, która przejęła klub siedem lat temu. Oczywiście być może nie trzeba było aż dwóch awansów, by znaleźć się w tym miejscu, gdzie jesteśmy teraz, natomiast udało się to zrobić. Państwo Pyżalscy byli osobami, którzy wspierali piłkarzy, budowali drużynę, dobierali personalnie skład, trenerów i cały sztab szkoleniowy. Patrząc przez pryzmat ostatnich sezonów, należy potraktować ten okres za spory sukces.