Mecz z Górnikiem wreszcie pokazał, że Warta może zagrać skutecznie i walcząco. To było naprawdę dobre spotkanie, na które piłkarze się zmobilizowali i pokazali charakter.
1) Było dużo walki, a tylko 4 faule, to naprawdę zadziwiające, a zarazem bardzo pocieszające.
2) Nie wiadomo na ile to był efekt taktyki, a na ile prawdziwego zmęczenia i urazów, ale taka ilość kontuzji i zmian wymuszonych z powodu kontuzji dawno w jednej rundzie nie widzieliśmy. Jankowski nie wytrzymał i poprosił o zmianę, trzy razy leżał Wichtowski, też został zmieniony. Gdzieś chyba sztab popełnił błąd w przygotowaniach do rundy.
3) Krytykowaliśmy często Piotra Reissa i Szymona Kaźmierowskiego, tym razem kłaniamy im się w pas za bramki. Przez większość rundy Reiss nie mógł się wstrzelić z rzutu wolnego, ale tym razem udało mu się i to w jakim stylu! Gol Kaźmierowskiego bardzo ładny, aczkolwiek były momenty, że zawodnik nie wiedział, co się dzieje. Na przykład spalony, na którym znalazł się napastnik obserwowaliśmy przez dłuższy moment. Zieloni zaczęli grę z autu i gdy już Przemek Otuszewski wrzucał piłkę w pole karne, to Kaźmierowski dopiero zorientował się, że koledzy wznowili grę i nie zdążył wrócić ze spalonego.
4) Co prawda Warta broniła się przez prawie 3/4 spotkania, to mimo wszystko należy oddać, że robiła to dobrze, a bramki dla Górnika były przypadkowe. Pierwsza wobec wybicia Strugarka, natomiast druga poprzez rykoszet po dośrodkowaniu Wodeckiego.
5) Taką Wartę chcemy oglądać zawsze! To był powrót do Warty, jaką widzieliśmy za dobrych czasów, gdy trenerem był Bogusław Baniak.
Mateusz Woźniak
|