fbpx
Warta Poznań - Raków Częstochowa 0:2. Aleks Ławniczak

Pechowa porażka Warty Poznań z Rakowem Częstochowa

Warta Poznań nie wykorzystała dwóch rzutów karnych w meczu z Rakowem Częstochowa i przegrała 0:2 w pojedynku 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy, rozegranym na stadionie w Grodzisku Wlkp. To pierwsza porażka „Zielonych” od połowy marca i wyjazdowego 2:3 z Legią Warszawa.

Przed meczem w Grodzisku Wlkp. oba zespoły miały imponujące serie meczów bez porażki. Raków nie przegrał kolejnych 7 spotkań ligowych i 2 w Fortuna Pucharze Polski, natomiast dla „Zielonych” wygrana w Krakowie z Wisłą była czwartym pojedynkiem z rzędu ze zdobyczą punktową.

Goście są w trakcie prawdziwego maratonu, w trakcie którego rozgrywają mecze co 3-4 dni. Potrwa on aż do 5 maja, a kulminacyjnym momentem  będzie za pewne finał Fortuna Pucharu Polski, zaplanowany na 2 maja. Trener Marek Papszun dał w Grodzisku Wlkp. odpocząć kilku podstawowym graczom, a szansę gry dostał m.in. Wiktor Długosz, jesienią 2019 roku zawodnik Warty Poznań.

Trener Piotr Tworek też zmienił skład po meczu z Wisłą Kraków. Na ławce rezerwowych usiedli m.in. Maciej Żurawski i Jakub Kuzdra, a w kadrze meczowej znów znalazł się, nieobecny ostatnio z powodu kontuzji, Michał Jakóbowski.

Już po 8 minutach gry „Zieloni” mieli wyśmienitą okazję do objęcia prowadzenia – rzut karny podyktowany za zagranie piłki ręką przez Iviego Lopeza. Wykonawcą był niemal niezawodny w tym elemencie gry Mateusz Kupczak. Tym razem strzelił bardzo mocno, ale ciut za wysoko, bo piłka odbiła się od poprzeczki, potem od murawy i wróciła na boisko!

Poznaniacy dobrze radzili sobie z atakami Rakowa, który długo nie mógł stworzyć sobie sytuacji strzeleckiej. W ekipie gospodarzy szczęścia próbowali Łukasz Trałka (jego uderzenie w 22. minucie zablokowali obrońcy przed bramką) oraz minutę później Mateusz Kuzimski. Najlepszy strzelec Warty uderzył nieczysto w piłkę i bramkarz częstochowian złapał piłkę bez trudu.

Trzeci zespół ligi zagroził bramce beniaminka dopiero w 35. minucie. Po rzucie rożnym piłkę w pole karne wstrzelił Ivi Lopez, a Adrian Lis świetnie wyszedł do piłki i zablokował Andrzeja Niewulisa. Sam nieco przy tym ucierpiał, bo po chwili potrzebował pomocy lekarza i masażystów.

Następną okazję Raków już wykorzystał, a było to po przechwycie piłki wrzuconej z autu przez gospodarzy, na trzy minuty przed końcem pierwszej części. Aleks Ławniczak nie trafił w piłkę  i Vladislavs Gutkovskis wbiegł w pole karne i silnym strzałem pod poprzeczkę dał swojej drużynie prowadzenie. Robert Ivanov spóźnił się ze wślizgiem dosłownie o ułamek sekundy…

Jeszcze przed zmianą stron „Zieloni” znów mieli szansę z rzutu karnego. Znów po zagraniu piłki ręką przez rywala. Do strzału w 45. minucie szykował się Jakub Kiełb, ale piłkę wziął od niego Mateusz Kuzimski i też nie trafił do siatki! Dominik Holec rzucił się w lewy róg bramki i obronił uderzenie snajpera Warty.

Bramkarz Częstochowskiej drużyny zdążył jeszcze w dodatkowym czasie gry popisać się świetną paradą. Dzięki niej odbił piłkę po bardzo ładnym strzale z powietrza w wykonaniu Makany Baku. Aż trudno było uwierzyć w to, że mimo tak świetnych okazji Warta Poznań schodziła do szatni z niekorzystnym wynikiem.

W przerwie, a następnie w trakcie drugiej części gry trener Marek Papszun wprowadzał na boisko kolejnych zawodników, jakby odtwarzał swoją najmocniejszą jedenastkę. Początkowo gra była jeszcze wyrównana, ale z czasem Raków coraz bardziej kontrolował to, co działo się na murawie. Szybko goście mieli niezłą sytuację, gdy Jarosław Jach z bliska uderzał głową, ale trafił piłką w Jana Grzesika.

W 57. minucie przed świetną szansą na wyrównanie stanął Mateusz Czyżycki jednak jego silny strzał pod poprzeczkę nie zaskoczył Dominika Holeca, który znów był na posterunku.

Tyle szczęścia nie miał Adrian Lis w 69. minucie, bo zaskoczył go kolega z zespołu! Jakub Kiełb uprzedził, szykującego się do opanowania piłki Jakuba Araka, ale zagrał piłkę tak niefortunnie, że skierował ją do własnej bramki, poza zasięgiem bramkarza. Adrian Lis po chwili zapobiegł jeszcze utracie kolejnego gola, gdy wygrał pojedynek z Jakubem Arakiem w narożniku pola bramkowego.

Częstochowianie dobrze bronili dwubramkowego prowadzenia. Cofnęli się na własną połowę i „Zielonym” trudno było przedostać się pod bramkę. W końcówce znów mieli jednak okazje do zmiany wyniku. W 87. minucie Aleks Ławniczak głową nie trafił w bramkę, a bliski wepchnięcia piłki do siatki był jeszcze Mateusz Kuzimski, jednak nie trafił w piłkę.

W doliczonym czasie gry Mateusz Sopoćko (wejściem na boisko w 83. minucie zadebiutował w Warcie w Ekstraklasie) ładnie odnalazł w polu karnym Macieja Żurawskiego. Ten strzelił z całej siły, ale ponad metr nad poprzeczką.

Już w niedzielę zespół trenera Piotra Tworka znów zagra w Grodzisku Wlkp. Tym razem z Jagiellonią Białystok.

WARTA POZNAŃ – RAKÓW CZĘSTOCHOWA 0:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Gutkovskis (42. minuta), 0:2 Kiełb (69., sam.)
Warta Poznań: Adrian Lis – Jan Grzesik, Aleks Ławniczak, Robert Ivanov, Jakub Kiełb – Mateusz Kupczak – Adam Zrelak (70. Michał Jakóbowski), Łukasz Trałka (83. Mateusz Sopoćko), Mateusz Czyżycki (64. Maciej Żurawski), Makana Baku (70. Mario Rodriguez) – Mateusz Kuzimski.
Sędziował Krzysztof Jakubik z Siedlec
Mecz bez publiczności


ZOBACZ ZDJĘCIA Z MECZU WARTA POZNAŃ – RAKÓW CZĘSTOCHOWA