fbpx
Jagiellonia Białystok - Warta Poznań. Jakub Kiełb

Warta Poznań: z czystymi głowami na Jagiellonię Białystok

Do zdobycia jest 12 pkt i chcemy być jak najwyżej w tabeli, bo to będzie miarą naszego sukcesu w tym sezonie – mówi Piotr Tworek, trener Warty Poznań. Jego zespół zmierzy się w niedzielę z Jagiellonią Białystok w 27. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Transmisja w Canal+ Sport  i MC Radiu.

Aby  zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo niezwykły i nietypowy dla Warty Poznań był grudniowy mecz z Jagiellonią Białystok (3:4), nie wystarczy napisać, że obejrzeliśmy wtedy jeden z najbardziej szalonych pojedynków w całym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Cztery bramki stracone w Białymstoku to dokładnie tyle goli, ile w tym roku strzelili „Zielonym” rywale w 7 (!) spotkaniach ligowych rozegranych w Grodzisku Wlkp. A trzy trafienia, które nie dały nawet punktu kontrastują z tym, jak skuteczny jest zespół trenera Piotra Tworka po przerwie zimowej. W trzech pierwszych występach w Ekstraklasie zdobył właśnie 3 bramki (czyli tyle, ile przez 90 minut w Białymstoku) i wywalczył 7 punktów w meczach z Cracovią, Lechią Gdańsk i Zagłębiem Lubin.

Nie zakładaliśmy przecież, że w Białymstoku nastawimy się na otwartą, freestylową grę, zapominając o obronie. Trafiliśmy wtedy przeciwnika, wykorzystując jego błędy, ale też sami je popełnialiśmy. O jeden za dużo  – wspomina trener Warty Poznań. – Życzyłbym sobie, żebyśmy w ofensywie zagrali w niedzielę tak, jak w Białymstoku, a w obronie tak, jak niedawno z Wisłą Kraków. Na pewno będziemy uważni i konsekwentni w defensywie, bo zrobiliśmy postępy od tamtego meczu z Jagiellonią i nie przytrafił nam się już mecz z czterema straconymi bramkami. Natomiast na pewno stać nas na strzelenie 2-3 goli, ale niech będzie to nawet jedna bramka, która da nam zwycięstwo 1:0. Bo wygrana jest celem nadrzędnym.

Piotr Tworek, trener Warty Poznań

Występ przeciwko drużynie z Podlasia będzie dla „Zielonych” trzecim meczem w ciągu niewiele ponad tygodnia. – Najważniejszą sprawą jest to, żebyśmy odpoczęli po dwóch ostatnich spotkaniach, bo to na pewno jest obciążenie dla piłkarzy. Będzie więc liczyła się odpowiednia regeneracja, ale też czysta głowa, bo trzeba już wyrzucić z pamięci mecz z Rakowem Częstochowa – podkreśla szkoleniowiec.

We wtorek w Grodzisku Wlkp. poznaniacy zaliczyli najbardziej pechowy występ w sezonie. Nie byli słabsi od finalisty Fortuna Pucharu Polski, ale przegrali 0:2 po samobójczym golu i dwóch zmarnowanych rzutach karnych. – Przypominam sobie mecz z Rakowem w Bełchatowie, gdzie głównie biegaliśmy za piłką, a jej posiadanie było na korzyść zespołu z Częstochowy. W ciągu kilku miesięcy, te role trochę się zmieniły. We wtorek byliśmy równorzędnym partnerem dla trzeciej siły w Ekstraklasie, bardzo mocnego rywala, który będzie najprawdopodobniej na podium na koniec sezonu i zagra w finale pucharu – mówi Piotr Tworek. – To pokazuje, jaką drogę przeszedł nasz zespół. Ta ewolucja jest widoczna, bo jesteśmy równorzędnym rywalem dla czołowych drużyn w lidze. Zawodnicy podczas analizy widzieli też, ile dobrego z naszej strony było w meczu z Rakowem, ile dobrze skonstruowanych akcji, ile prób strzałów na bramkę. Ale też przekonał się, że nie zawsze przekłada się to na wymierny efekt w postaci wyniku. Dlatego musimy zrównoważyć rozwój piłkarski drużyny z głównym celem, jakim jest wygrywanie.

Trener Warty Poznań zarzeka się, że wtorkowa porażka nie ma żadnego związku z faktem, że od soboty „Zieloni” są już pewni pozostania w PKO BP Ekstraklasie na kolejny sezon. – Znam ten zespół i ani razu nie widziałem, żeby stał się obojętny na sytuacje boiskowe, przechodził obok meczu i sprawiał wrażenie nasyconego tym, co osiągnął. Nie ma takiego myślenia, że skoro się już utrzymaliśmy, to teraz trochę potrenujemy, pogramy i patrzymy na zegarek, kiedy się skończą rozgrywki i będziemy mogli pojechać na urlopy – mówi szkoleniowiec i przypomina sytuację z lata ubiegłego roku, gdy poznaniacy niespodziewanie przegrali kilka spotkań, co skazało ich na grę w barażach, zamiast bezpośredniego awansu do Ekstraklasy.

Warta Poznań - Raków Częstochowa. Mateusz Kupczak

Słyszeliśmy wtedy, że zespół odpuszcza, że zespół nie chce. To nas strasznie bolało i będzie bolało teraz, gdy będą zarzuty, że nie gramy już o nic. Ja wciąż widzę w szatni drużynę, która nie jest najedzona i która nadal będzie grała o zwycięstwa, bo chce odnosić sukcesy. O kwestie mentalne jestem spokojny  – mówi trener Tworek i dodaje stanowczo: – Jeden cel, który będzie nam przyświecał do końca, to zwycięstwa. Daję słowo, że zespół jest mocny mentalnie i chce wygrywać, choć nie zawsze da się. Z Rakowem nie pozwoliły nam na to błędy, ale nie wynikały one z tego, że jesteśmy usatysfakcjonowani matematycznym utrzymaniem się w lidze. Tak naprawdę groźba realnego spadku Warty była już zażegnana dużo wcześniej. Można było już wtedy pomyśleć: „dobra jedziemy na mecz z Wisłą Kraków, to sobie zagrajmy na remisik”. Nie! My gramy o zwycięstwo w każdym meczu. A teraz tym bardziej. Do zdobycia jest 12 pkt i chcemy być jak najwyżej w tabeli, bo to będzie miarą naszego sukcesu w tym sezonie.

Sytuacja wyjściowa przed finiszem rozgrywek jest taka, że ósmą w tabeli Wartę Poznań wyprzedzają aż cztery ekipy, które mają w dorobku tylko 2 pkt więcej.Jak najlepsza zdobycz punktowa w meczach z Jagiellonią Białystok, Pogonią Szczecin, Śląskiem Wrocław i Cracovią to jednak nie wszystko. – Chcemy w końcówce sezonu pokazać jeszcze bardziej jakościową grę, zdobywać bramki, konstruować akcje, które dają radość. Chcemy zaskakiwać nie tylko kibiców, ale też samych siebie możliwościami, które są w naszym zespole. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa – zapewnia trener beniaminka.

Jagiellonia jest na 12. miejscu w tabeli i ma 3 pkt mniej od „Swojskiej Bandy”. W tym roku zdobywa średnio niewiele ponad punkt na mecz (13 pkt w 12 meczach), poniosła już 5 porażek, a po 0:3 z Zagłębiem Lubin posadę stracił trener Bogdan Zając. Zastąpił go Rafał Grzyb, były piłkarz „Jagi”. W pięciu meczach pod jego wodzą zespół ma bilans 2-2-1 – wygrał z Lechem Poznań i Śląskiem Wrocław.

Ten sezon nauczył nas tego, żeby nie klasyfikować najbliższego rywala ze względu na miejsce w tabeli, wielkość klubu, wysokość budżetu czy pod kątem tego, jakich piłkarzy ma dana drużyna. To, że Jagiellonia jest w tabeli za nami, wcale nie daje nam spokoju i komfortu przed meczem – uważa trener Warty Poznań. – Drużyna z Białegostoku gra bezkompromisowo, do przodu, otwarcie, strzela dużo goli, choć dużo też traci. Musimy uważać na przody, bo są tam zawodnicy, którzy potrafią obsłużyć kolegów dobrym, prostopadłym podaniem. Rywal jest mocny, gra z pomysłem i czeka nas dobry mecz, a my znów będziemy musieli wznieść się na wyżyny, by wygrać. A taki jest cel postawiony przed zespołem.

Początek meczu Warta Poznań – Jagiellonia Białystok w niedzielę o godz. 12:30. Sędzią będzie Daniel Stefański z Bydgoszczy. Transmisja z Grodziska Wlkp. w Canal+Sport oraz na falach MC Radia, na 102,7 FM.