fbpx
Warta Poznań - Radomiak Radom 3:0. Robert Janicki

Robert Janicki: Pokonanie silnego rywala dało nam jeszcze więcej pewności siebie

Oba zespoły grają o awans, to będzie mecz szczególny – uważa pomocnik Warty Poznań Robert Janicki przed poniedziałkowym hitem Fortuna 1 Ligi, wyjazdowym pojedynkiem z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Piłkarze „Zielonych” pokonali w pierwszym wiosennym meczu ligowym Radomiaka Radom 3:0. Po starciu z czwartym zespołem w tabeli czas teraz na mecz na stadionie Podbeskidzia Bielsko-Biała, które po 21 kolejkach zajmuje najniższe miejsce na podium Fortuna 1 Ligi. – Pierwsza runda pokazała, że możemy wygrać z każdym i nasze pierwsze miejsce w tabeli nie jest przypadkowe. Czuliśmy się pewni siebie, a po meczu z Radomiakiem morale jeszcze wzrosło – mówi Robert Janicki. – W drugiej połowie dominowaliśmy na boisku, ale w pierwszej nie. Uważam jednak, że jest też sztuką przetrwać takie gorsze momenty w meczu, a potem stworzyć swoje sytuacje i zakończyć je bramkami.

Oprócz Warty Poznań swoje mecze na inaugurację rundy wygrały efektownie także Stal Mielec i Podbeskidzie Bielsko-Biała. – Każdy z trójki pretendentów do awansu dał jasny sygnał, że chce się bić o pierwsze dwa miejsca na koniec. Stal zwyciężyła 5:0, Bielsko 4:0, ale my też nie zwolniliśmy tempa i odnieśliśmy zwycięstwo 3:0 z wymagającym przeciwnikiem. Pokonanie silnego rywala dodaje nam pewności siebie i sprawia, że rywale mają się czego obawiać – twierdzi pomocnik „Zielonych”, a pytany o to, jak gra się mecze ligowe w poniedziałek, odpowiada: – Zastanawialiśmy się nad tym przed pierwszym meczem, ale w sumie to termin poniedziałkowy nie ma znaczenia. Na nas nie ma to większego wpływu, a może działać mobilizująco, bo będziemy mieli jasną sytuację po meczach, które zostaną już rozegrane. Wiesz już, czy ktoś cię wyprzedził, czy masz szansę jeszcze bardziej odskoczyć od stawki.

Robert Janicki zdobył w meczu z Radomiakiem bramkę na 2:0, a wcześniej zaliczył asystę przy trafieniu Bartosza Kieliby. W sumie ma już na koncie 6 bramek i 6 asyst. – Cieszę się z tego, ale nie czuję się odpowiedzialny za całą ofensywę Warty Poznań. Mamy taki zespół, w którym bramki i asysty rozkładają się na większą liczbę zawodników. Inni gracze ofensywni też kreują sytuacje i je wykorzystują. To jest nasza siła, że ciężar zdobywania bramek i wypracowywania ich nie spoczywa na jednym piłkarzu, a rozkłada się na kilka osób – tłumaczy ofensywny pomocnik drużyny trenera Piotra Tworka.

Na pytanie o to, czy Warta Poznań ma przewagę psychologiczną w związku z tym, że w ubiegłym roku wygrała oba ligowe starcia z bielszczanami, Robert Janicki odpowiada: – Nie wracam już do tych meczów. Szczerze mówiąc, to wyleciało mi już z głowy to, że wygraliśmy z nimi dwa razy w lidze i raz w meczu sparingowym. Teraz nie ma to już znaczenia, bo czeka nas mecz o innej charakterystyce i innym ładunku emocjonalnym. Spotykamy się w innym momencie sezonu, oba zespoły grają o awans i będzie to mecz szczególny.