fbpx
Drużyny Warty Poznań i Legii Poznań w 1931 roku

Rok 1933: Warta Poznań  i pierwszy w Polsce mecz piłkarski przy sztucznym świetle

Po latach oczekiwań Warta Poznań ma wreszcie stadion wyposażony w jupitery. Warto więc przypomnieć historię z 1933 roku, gdy „Zieloni” i Legia Poznań rozegrali pierwszy w historii polskiego piłkarstwa mecz przy sztucznym oświetleniu. Tym bardziej, że doszło do niego w niecodziennych okolicznościach.

Jupitery na stadionach piłkarskich w Polsce zaczęły się pojawiać dość późno, bo dopiero w drugiej połowie XX wieku. Jako pierwszy systemem sztucznego oświetlenia boiska mógł się pochwalić Stadion Śląski w Chorzowie (1959 rok), rok później świateł doczekał się stołeczny Stadion Wojska Polskiego przy ul. Łazienkowskiej.  Pod koniec lat 60. Miały je także m.in. obiekty Górnika Zabrze, Ruchu Chorzów czy Zagłębia Sosnowiec.

 Fundamenty stoją do dziś

W Poznaniu, jako pierwsza stadionem z jupiterami mogła się pochwalić Olimpia Poznań. W 1968 roku na Golęcinie stanęły cztery 50-metrowe maszty, z których na boisko padało światło o natężeniu 1500 luksów. W tym samym roku rozpoczęła się budowa stadionu przy ul. Bułgarskiej – trwała aż 12 lat, a dopiero w październiku 1986 roku odbył się tam pierwszy mecz przy sztucznym świetle. Polska wygrała wówczas z Grecją 2:1 w eliminacjach do Euro ’88.

Pozostałości po fundamentach, na których miały stanąć maszty oświetleniowe na stadionie im. 22 lipca w PoznaniuPo planach budowy jupiterów na stadionie im. 22 Lipca pozostały tylko betonowe fundamenty, na których miały stanąć słupy oświetleniowe 
Wildecki gigant jupiterów się nie doczekał. Na zrujnowanym stadionie im. Edmunda Szyca do dziś są pozostałości fundamentów, na których miały stanąć słupy z reflektorami jeszcze w latach 70. XX wieku. Wszystko było właściwie przygotowane, wystarczyło jedynie postawić maszty oświetleniowe. Inwestycję jednak przerwano, słupy zostały sprzedane, a w 1975 roku zapadła decyzja o tym, że na obiekcie im. 22 Lipca nie będzie sztucznych świateł. Nikt chyba wtedy nie przypuszczał, że na światła na stadionie Warty Poznań trzeba będzie czekać aż 45 lat…

Zaczęło się w Sheffield

Teraz, gdy jupitery są obowiązkowe w najwyższych ligach w Polsce, gra w piłkę nożną po zmroku nie budzi sensacji. Ale nie zawsze tak było. 14 października 1878 roku na stadion piłkarski przy Bramall Lane w Sheffield ciągnęły tłumy ludzi. Obiekt zbudowany w 1862 roku (po licznych modernizacjach stoi tam to dziś!) właśnie przechodził do historii światowej piłki nożnej. Na godzinę siódmą trzydzieści wieczorem zaplanowano mecz piłkarski między drużynami Niebieskich i Czerwonych – ich składy ustalił okręgowy związek piłkarski. Ale nie to było najistotniejsze. Oto bowiem po raz pierwszy na świecie zawodnicy mieli kopać piłkę po zmroku na placu rozjaśnionym sztucznym światłem!

Pierwszy mecz piłkarski przy światłach rozegrano w Sheffield
Eksperyment miał ułatwić życie piłkarzom, a rozpowszechnienie takiej nowinki, jak ta w Sheffield, bardzo by im się przydało. Ze względów religijnych w Anglii nie grano w football w niedziele. A że tydzień pracy trwał pięć i pół dnia – na uganianie się za piłką zostawało tylko sobotnie popołudnie. Późną wiosną, latem i wczesną jesienią czasu było wystarczająco, ale już w październiku czy listopadzie… Narzekali wszyscy – od samych zawodników po klubowych skarbników, którzy słusznie zakładali, że na wieczorne mecze będzie chodziło więcej ludzi, a to z kolei pozwoli szybciej napełnić klubowe kasy.

Trzeba było malować piłkę

Pomysł, by zmierzyć się z siłami natury na boisku piłkarskim i korzystać z niego także po zmierzchu, był uzasadniony. Od połowy XIX wieku ulice wielu europejskich miast były oświetlane przez lampy elektryczne. Dlaczego nie wykorzystać ich na obiektach sportowych? – zastanawiali się organizatorzy meczów piłkarskich. Postanowili sprawdzić. W każdym rogu boiska na drewnianych wieżach wysokich na trzydzieści stóp (ok. 9 metrów) umieszczono lampy, z której każda była zasilana osobnym silnikiem. Siła światła wynosiła 800 kandeli, czyli mniej więcej tyle, ile we współczesnym samochodzie, w pojedynczym świetle mijania.

Wtedy, 14 października w Sheffield znikoma moc oświetlenia nikomu nie przeszkadzała. Szybko okazało się za to, że wydarzenie przestało być zwykłym meczem piłkarskim. Na Bramall Lane przybyły odświętnie ubrane panie i eleganccy gentlemani. W sumie 12 tysięcy osób, co w tamtych czasach było frekwencją gigantyczną. A niektóre źródła mówią nawet o 20 tysiącach widzów! Pomysłodawcy zacierali ręce – wpływy z biletów wyniosły niebagatelne trzysta funtów. Mecz 2:0 wygrała drużyna Niebieskich, której, jak czytamy w “Sheffield & Rotherham Independent”, zwycięstwo dała lepsza gra zespołowa.

Pierwsze jupitery w Anglii
Krótko potem w całej Anglii podejmowano próby rozgrywania spotkań przy lampach, ale problemy techniczne czasami nie pozwalały rozegrać meczów do końca. Zdarzały się też wypadki wśród obsługi oświetlenia. Gra była uciążliwa o tyle, że niekiedy piłkę – by była lepiej widoczna – co jakiś czas w trakcie meczu malowano na biało.

Technologię ulepszano, więc już w latach 20. XX wieku nie było problemu z graniem po zachodzie słońca w pojedynkach towarzyskich. Konserwatywne władze Angielskiego Związku Piłki Nożnej zgodziły się na mecze ligowe przy światłach dopiero w 1956 roku.

Granie po zmroku – wbrew naturze

Oporów przed kopaniem piłki w snopach sztucznego światła  najszybciej pozbyto się w Belgii i Holandii. Jeszcze w latach 20. poprzedniego stulecia w poradnikach traktujących o szeroko pojętym aktywnym trybie życia pisano o uprawianiu sportu po zmroku, że to „zło wcielone”. Argumenty były mniej więcej takie, że pory dnia i nocy są w jakimś celu. Skoro więc ciemności nie pozwalają np. na grę w piłkę, to nie należy tego robić wbrew naturze, bo może się to mieć zły wpływ na organizm.

Przed meczem Wisły Kraków z “Czerwonymi Diabłami” w Brukseli
A jednak występowano wbrew naturze. 17 maja 1933 r. Wisła Kraków zmierzyła się na stadionie Heysel w Brukseli w towarzyskim pojedynku z zespołem “Czerwonych Diabłów”, uważanych wówczas za nieoficjalną reprezentację Belgii. Krakowianie zostali wtedy pierwszą polską drużyną, która zagrała mecz przy sztucznym oświetleniu. Oprawa była imponująca – 35 tys. ludzi na widowni, a wśród tłumu król Albert. Gospodarze wygrali 3:0 na stadionie oświetlonym “w sposób wzorowy, tak że na boisku nie było wcale cieni”.

Natchnienie przyszło z Belgii?

Wszystko wskazuje na to, że to właśnie występy Wisły Kraków w Belgii i wieści o elektryczności używanej tam do oświetlania boiska natchnęły poznaniaków do zorganizowania meczu piłkarskiego w tej nietypowej i nieznanej wówczas w kraju scenerii. Trzeba było jednak poczekać na sprzyjające okoliczności – do września 1933 roku.

Stadion Miejski w Poznaniu w latach 30. XX wiekuStadion Miejski w Poznaniu w latach 30. XX wieku
Warta Poznań, która była wówczas największym klubem Wielkopolski i miała czołową drużynę piłkarską w Polsce, była zwyczajnie biedna. Przyczynił się do tego kryzys gospodarczy i słabsza niż zwykle postawa piłkarzy, było nie było niedawnych (1929 rok) mistrzów kraju i wicemistrzów z 1922, 1925, 1928, a przed wojną także 1938 roku.

Mecz Cracovia - Warta Poznań w 1933 rokuFragment spotkania Cracovii z Wartą Poznań w 1933 roku
Wtedy, jesienią 1933 roku “Zieloni” nie zakwalifikowali się nawet do czołówki ligi, która rozstrzygała między sobą losy tytułu. Zamiast tego przyszło Warcie bić się o pozostanie w ekstraklasie. “Fakt ten pociągnął za sobą psychiczne załamanie się drużyny, pozbawionej już możliwości tradycyjnej walki o tytuł mistrza Polski, zainteresowanie publiczności gwałtownie zmalało, co ze swej strony powiększyło zniechęcenie. W rezultacie zajęliśmy po raz pierwszy w historii piłkarstwa polskiego – jedno z końcowych, bo dziewiąte na 12 miejsc” – czytamy w sprawozdaniu rocznym klubu.

Poznań iluminowany

W tych w sumie niewesołych okolicznościach miało jednak miejsce wydarzenie szczególne, choć prawie zupełnie nieznane dziś sympatykom sportu. 13 września 1933 roku na Stadionie Miejskim w Poznaniu (później obiekcie im. 22 Lipca, a dziś zniszczonym stadionie im. Edmunda Szyca) odbył się pierwszy w Polsce mecz piłkarski przy sztucznym świetle! Doszło do niego w wyniku szczęśliwego zbiegu okoliczności.

Rozświetlona ul. 27 Grudnia w PoznaniuRozświetlona ul. 27 Grudnia w Poznaniu
W Poznaniu odbywał się wtedy XIV Zjazd Lekarzy-Przyrodników Polskich oraz IV Zjazd Związku Lekarzy Słowiańskich. Miasto wyglądało inaczej niż zwykle. “Kurjer Poznański” donosił: “Z okazji odbywających się uroczystości Poznań jest wieczorem pięknie iluminowany. Otwarty i iluminowany jest Park Wilsona, gmachy Teatru Wielkiego, Bibljoteka Raczyńskich, statua Higiei na Al. Marcinkowskiego, ratusz, pomnik ułański przy ul. Ludgardy i gmach Wyższej Szkoły Handlowej. (…) Również uruchomione były wszystkie wodotryski miejskie”.

Prezydent Mościcki wzruszony przyjęciem

Co te wydarzenia miały wspólnego z meczem? Otóż z ich okazji na Stadionie Miejskim zorganizowano pokaz wychowania fizycznego – “piękne, barwne widowisko”, które zaszczycił goszczący wówczas w Poznaniu prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki. „Dziennik Poznański” donosił nazajutrz: „Jak nas informują z najbliższego otoczenia Pana Prezydenta Rzplitej, P. Prezydent był bardzo serdecznie wzruszony przyjęciem, jakie mu Poznań zgotował. Dostojny gość naszego miasta specjalnie entuzjazmował się pokazem na stadjonie miejskim, czego najlepszym dowodem jest fakt, że przedłużył swój pobyt na stadjonie o 1/2 godziny”.

Prezydent RP Ignacy Mościcki w Poznaniu w 1933 rokuPrezydent RP Ignacy Mościcki w Poznaniu w 1933 roku
Stadion miał pojemność 25 tysięcy, a według relacji weszło na niego tego wieczoru nawet 35 tys. osób!  “Największy w Poznaniu stadjon sportowy okazał się niestety za mały dla pomieszczenia wszystkich widzów, to też co najmniej 10000 osób pozostać musiało na przylegających do stadionu błoniach”. Publiczność obejrzała liczne pokazy.” Piękne grupy dziewczynek, w barwnych strojach narodowych, tworzyły na tle oświetlonej reflektorami murawy piękny obraz, jakby wyjęty z bajki. Im też zgotowała publiczność, a zwłaszcza goście zagraniczni, zasłużoną owację” – relacjonował „Kurjer Poznański”, a dziennikarz „Dziennika Poznańskiego” wskazywał na ważny element scenografii: „Naprzeciw trybuny honorowej, po drugiej stronie boiska błyszczał wielki, świetlany biały orzeł, rozświetlają zapadający już powoli zmierzch”.

Strój kompletny do piłki włącznie

Wiadomo, że w paradzie przed prezydentem kraju Ignacym Mościckim i prezydentem Poznania Cyrylem Ratajskim uczestniczyli piłkarze Warty Poznań. Nie mieli zresztą wyjścia. „Zarząd Poznańskiego ZOPN przypomina, że obowiązkiem każdego miejscowego klubu jest wystawić pełną drużynę piłkarską w kompletnym stroju sportowym do piłki włącznie” – przypominano w prasie. Musieli też tam być gracze Legii Poznań. Na piłkarzach efektowne widowisko musiało zrobić wrażenie, a oczami wyobraźni z pewnością widzieli już siebie, grających nazajutrz przy sztucznym oświetleniu, ułożonym z reflektorów wykorzystanych podczas uroczystości na stadionie.

Decyzja o tym, że Warta z Legią zagrają sparing przy świetle nie zapadła pod wpływem chwili. Przedstawiciele obu klubów umówili się na mecz wcześniej.  “Belgijskie zwyczaje w Poznaniu” – informował “Kurjer Poznański” – “Meczu przy świetle elektrycznem jeszcze w Polsce nie było. Pierwszy raz w Poznaniu będzie miała publiczność sposobność do oglądania takiej imprezy”. Dalej termin – środa, 13 września i godzina (19) rozpoczęcia spotkania, w którym rywalem Warty będzie poznańska Legia.

Drużyna Legii Poznań (koszulki z poprzecznymi pasami) przy okazji meczu z Widzewem ŁódźEkipy Legii Poznań (koszulki w pasy) i Widzewa Łódź 
Z tą Legią to nie pomyłka. Klub o tej nazwie działał w stolicy Wielkopolski od 1924 roku i przez wiele lat był nawet drugą, po Warcie, siłą w regionie! A konkurencja była spora, bo w latach 30. liczyła około 70 zespołów. Legia dziewięć razy była mistrzem okręgu, ale nigdy nie udało jej się przebić przez eliminacje do pierwszej ligi – najwyższej klasy w Polsce. “Niemniej zmagania Legii o ekstraklasę toczyły się bez przysłowiowego łutu szczęścia, tym niemniej była to drużyna, z którą liczono się na tamte czasy. Legia – gdyby przekroczyła barierę eliminacji (które były bardzo trudne) – nie byłaby bez szans w gronie zespołów ligowych” – czytamy w opracowaniu Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej. Czołowymi zawodnikami tej drużyny byli Bernstein i Mazgaj.Trzy dni przed występem przy światłach obaj zagrali w reprezentacji Poznania w wygranym 4:3 wyjazdowym meczu z Łodzią, ramię w ramię z braćmi Fryderykiem i Ginterem Scherfke, Michałem Fliegerem, Leonem Radojewskim, Zbigniewem Dembińskim i Kajetanem Kryszkiewiczem z Warty Poznań.

Warta Poznań, mistrz Polski 1947Michał Dusik (pierwszy z prawej w dolnym rzędzie) zdobył z Wartą Poznań mistrzostwo Polski w 1947 roku
Przeciwko “Zielonym” w meczu przy światłach zagrał Michał Dusik, wówczas 19-letni utalentowany obrońca. Później gracz KPW Poznań, powoływany nawet do reprezentacji narodowej. W 1947 roku Michał Dusik został mistrzem Polski z Wartą Poznań.

Legia na poziomie rezerw Warty

Siła sportowa Legii w porównaniu z “Zielonymi” nie była jednak duża. Klub, który tak jak Warta Poznań, był związany z Wildą, rywalizował w A klasie m.in. z drugą drużyną “Zielonych”. W tamtym sezonie wygrała ona 2:0 i zremisowała 1:1 z Legią. Jednak wówczas, w wrześniowy wieczór, na głównej arenie sportowej Poznania to Legia była górą i zwyciężyła 3:1.

Piłkarze Legii Poznań w meczu z Dębem Katowice na Stadionie Miejskim w PoznaniuLegia Poznań swoje mecze ligowe rozgrywała na Stadionie Miejskim
“Pierwszy w Polsce mecz piłkarski rozegrany wieczorem przy świetle elektrycznem w Poznaniu wzbudził duże zainteresowanie, gromadząc ponad 3000 widzów” – informował „Przegląd Sportowy” – “Mecz sam był dość ciekawy, zwłaszcza w pierwszej połowie, w której gra była interesująca, przyczem lepsza była Legia tak pod względem taktycznym, jak bojowym. Atak jej grał więcej zwarcie, strzelał celnie i dużo”. Dwa gole dla zwycięzców strzelił Bernstein, a jednego Gensler. Bramkę dla Warty Poznań zdobył Kajetan Kryszkiewicz – znakomity snajper, jedyny piłkarz “Zielonych”, który sięgnął po tytuł króla strzelców ekstraklasy (w 1932 roku).

“Warciarz” narzeka na sędziego

Poznańska prasa poświęciła relacji z meczu niewiele miejsca. “Mecz ten o tyle był ciekawy, że był pierwszym w kraju, który się odbył przy świetle reflektorów. (…) Przebieg gry był ciekawy i obfitował w momenty brutalne” – informował “Dziennik Poznański”, a dziennikarz tego pisma odnotował również, że minutą ciszy uczczono pamięć Edwarda Cetnarowskiego, zmarłego 10 dni wcześniej w Krakowie prezesa honorowego PZPN.

Ponadto Michał Flieger dostał upominek z okazji 300. występu w Warcie, a “pamiątkowe żetony” od redaktora Winiewicza z “Dziennika Poznańskiego” otrzymali również Kajetan Kryszkiewicz i Witold Przykucki, wybrani w plebiscycie przez czytelników gazety na najlepszych piłkarzy „Zielonych”.

Relacja z meczu Warty Poznań z Legią Poznań w Dzienniku PoznańskimRelacja z meczu przy światłach w “Dzienniku Poznańskim”
Dość zdawkowo wydarzenie z wieczoru, 13 września potraktował też autor raportu z życia klubu w piśmie „Warciarz”: “Mecz ten urządzony poraz pierwszy przy świetle elektrycznem przyniósł publiczności dużo rozczarowania, gdyż doskonali gracze Radojewski i Flieger doznali kontuzji. Mecz ten przegrała drużyna nasza w stosunku 3:1. W pewnej mierze sędzia p. Rosala przyczynił się do porażki i kontuzji naszych graczy”.

Warta i Legia przeszły do historii

W wielu przekazach za pierwszy mecz piłkarski w Polsce uważa się ligowy pojedynek Polonii Bytom z Polonią Bydgoszcz z 2 maja 1959 roku. Niektórzy znawcy wielkopolskiej piłki kojarzą też towarzyski pojedynek Lecha Poznań z Lokomotiwem Sofia, stoczony na stadionie na Dębcu w listopadzie 1955 roku, przy prowizorycznych lampach, ustawionych na drewnianych słupach. Tym bardziej warto pamiętać, o historycznym meczu z 13 września 1933 roku, rozegranym przez poznańskie zespoły Warty i Legii.

13 września 1933 r., Stadion Miejski w Poznaniu, mecz towarzyski
LEGIA POZNAŃ – WARTA Poznań 3:1 (2:0)
Bramki: 1:0 Bernstein (30. minuta), 2:0 Gensler (39.) 3:0 Bernstein (?), 3:1 Kryszkiewicz (?)
Widzów ok. 3 tys.