fbpx
Trener Warty Poznań, Piotr Tworek

Opinie trenerów po meczu Warta Poznań – Zagłębie Lubin

Piłkarze Warty Poznań pokonali KGHM Zagłębie Lubin 1:0 w poniedziałkowym meczu 17. kolejki PKO BP Ekstraklasy, rozegranym w Grodzisku Wlkp. Oto, jak to spotkanie podsumowali trenerzy obu ekip:

Trener Zagłębia Lubin, Martin Sevela: Był to mecz, w którym bardziej liczyła się walka, a nie umiejętności techniczne, ale muszę przyznać, że, jak na te warunki, boisko było dobrze przygotowane. Pierwsza polowa była solidna, przeciwnik nie miał za dużo szans, ale w drugiej części zaczął dochodzić do sytuacji. Nam brakowało podań otwierających i ostatniego podania, przez co nie udało się strzelić bramki. Szanse mieliśmy głównie po stałych fragmentach gry, ale było to za mało na strzelenie gola. Przygotowanie mentalne zespołu było dobre, podobnie jak podejście do meczu i zaangażowanie, ale popełniliśmy jeden duży błąd, który zdecydował o wyniku. Niestety, wracamy do Lubina bez punktów.

Martin Sevela, trener Zagłębia Lubin po meczu z Wartą Poznań

Trener Warty Poznań, Piotr Tworek: Chylę czoła przed moimi zawodnikami. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że jeden punkt to będzie za mało, bo widzimy, jak toczą się teraz pojedynki w Ekstraklasie. Powiedzieliśmy sobie na odprawie, że nie będziemy zadowoleni z jednego punktu. Chcemy dopisywać maksymalną pulę i ten plan został zrealizowany w stu procentach. Jestem ogromnie zadowolony z postawy moich młodzieżowców, którzy grali w newralgicznych sytuacjach – Bartek Burman wszedł w końcówce i miał zadanie dowieźć wynik, Maciek Żurawski zostawia serce na boisku, mimo, że jest do nas tylko wypożyczony. No i kluczowa postać dzisiaj, czyli Aleks Ławniczak, który wchodzi w ważnym momencie po krótkiej rozgrzewce, zastępuje kapitana i wraz z Robertem Ivanowem tworzy duet, który dobrze się rozumie i nie traci bramki. Do tego Łukasz Trałka, który daje trzy punkty po przepięknym uderzeniu. Ja się cieszę, że to, co trenujemy, w końcu nam wyszło. Stworzyliśmy jedną sytuację, która dala nam trzy punkty i jest to miłe, ale kolejnym meczu też chcemy zdobyć maksa.

Jeśli chodzi o kontuzje, to z Maciejem Żurawskim nie będzie żadnych problemów. To było bolesne stłuczenie, dlatego musiał zejść, ale nasi fizjoterapeuci zrobią wszystko, żeby postawić go na nogi. W przypadku Bartka Kieliby będziemy w stu procentach pewni po USG, ale to jest człowiek z żelaza i może uraz nie jest  tak poważny, jak to wyglądało.

Nie patrzymy na to, kogo wyprzedziliśmy w tabeli. Plan był taki, żeby na koniec sezonu minimum ten jeden zespół znalazł się za nami. I chcemy tego nadal, bo wiemy, o co walczymy i będziemy robić wszystko, żeby utrzymać się w Ekstraklasie. Mam małe doświadczenie w Ekstraklasie, ale wiem, że każdy może wygrać z każdym, tak samo jak przegrać. Dlatego w ogóle nie zastanawiamy się kto jest za nami, ale z kim będziemy walczyć dalej. Jedziemy do Gliwic na mecz z Piastem, który gra kapitalnie w rundzie wiosennej i tam zrobimy wszystko, żeby zrealizować swój cel.

Nie ma znaczenia, że wyprzedziliśmy Lecha Poznań. Przetasowania będą co kolejkę i my chcemy osiągać swój cel, i go stopniowo realizujemy, a na koniec sezonu okaże się, co się wydarzy. To, co się dzieje na treningu, tworzy ducha zespołu i to sprawia, że podczas meczu jeden włoży nogę za drugiego. Żyje też nasza ławka rezerwowych. Odnoszę wrażenie, że zawodnicy, którzy akurat nie grają, a będą mi potrzebni do samego końca, bardziej się cieszą z wyników niż ci, którzy schodzą.

Co było kluczowe dla odniesienia zwycięstwa? Wiara w dalszym ciągu w to, że jesteśmy w stanie wygrywać z każdym i myślę, że ta wiara będzie coraz większa, bo wygraliśmy z Cracovią i Zagłębiem Lubin, czyli zespołami, które są w Ekstraklasie od zawsze, odkąd pamiętam. Ta wiara jest widoczna w tym zespole i musi się to przełożyć na lepszą grę, bo zdaję sobie sprawę, że gra jest szarpana. Ale będzie ona lepsza, po zwycięstwach zespół też będzie lepiej grał, a do tego dążymy.

Jest to ogromnie ważne zwycięstwo, bo wiemy, że wszyscy, którzy na dole punktują zbliżają się do nas, a my się im oddalamy. Dla przeciwników jest to sygnał, że mamy tę moc i siłę i dołożymy ich jeszcze więcej, bo zaraz wróci Makana Baku i Mario Rodriguez, jest też Adam Zrelak. Dokładamy mocy i będziemy chcieli ją spożytkować w każdym następnym meczu. A zespół będzie się rozwijał, bo nic tak nie poprawi gry, jak zdrowa rywalizacja i wyrównana kadra.

Gracjan Jaroch bardzo się angażował i nękał środkowych obrońców i stwarzał zagrożenie, bo ich zmęczył, co ułatwiło wypracowanie sytuacji bramkowej. Jest to duży pozytyw, bo zastąpił Mateusza Kuzimskiego. Nasz komfort w ataku będzie jeszcze większy, bo za chwilę do dyspozycji będzie Adam Zrelak, który jest już w Poznaniu.

Fot. Klaudia Berda


ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Z MECZU WARTA POZNAŃ – ZAGŁĘBIE LUBIN