fbpx
Bartosz Kieliba, kapitan Warty Poznań

Bartosz Kieliba wrócił do treningów. „Cały czas chcemy udowadniać swoją wartość”

Chciałbym jak najszybciej wrócić do gry i poczuć walkę o punkty na boisku. Na tym skupiam się od momentu, gdy w marcu musiałem się położyć na stole operacyjnym – mówi kapitan Warty Poznań Bartosz Kieliba, który wznowił już treningi po kontuzji nogi.

30-letni piłkarz „Zielonych” rozegrał w minionym sezonie 17 spotkań, ale w tym roku tylko trzy razy pojawił się na boisku. Niemal całą wiosnę stracił z powodu kontuzji. W marcu poddał się zabiegowi grupy mięśni kulszowo-goleniowej i na cztery miesiące musiał pożegnać się z treningami z drużyną. Od kilku dni Bartosz Kieliba ćwiczy już z zespołem.

W czwartek odpowiadał na pytania dziennikarzy na konferencji prasowej przed rozpoczęciem sezonu 2021/22 PKO Bank Polski Ekstraklasy. Oto, co powiedział jeden z liderów Warty Poznań:

O powrocie po kontuzji

– Po testach sprawdzających moc w operowanej wcześniej nodze, dostałem od lekarzy zielone światło do wejścia w trening z pełnym obciążeniem. Od pierwszej do ostatniej minuty treningu mogę uczestniczyć w zajęciach z zespołem. Jestem w pełnym treningu wprawdzie od niespełna tygodnia, ale cieszy to, że udało się delikatnie przyspieszyć rehabilitację.

Przez ostatnie miesiące miałem w głowie głównie to, aby wrócić jak najszybciej, bo bardzo mi brakowało tego wszystkiego, co wiąże się z byciem w drużynie. Chciałem, aby ten powrót nastąpił jak najszybciej i teraz się to udało.

O tym, jak wyglądała rehabilitacja

– Dłużyły mi się początki po zabiegu. Miałem unieruchomioną nogę już w stawie biodrowym przez 6 tygodni i to było najgorsze w całej tej kontuzji. Czas dłużył się wtedy niemiłosiernie. Po ściągnięciu ortezy rozpoczęła się delikatna praca nad nogą, potem wszystko zaczęło przyspieszać i teraz, gdy jest już po wszystkim, mogę powiedzieć, że zleciało, ale te pierwsze 6 tygodni było bardzo uciążliwe.

O tym, kiedy wróci na boisko

– Bardzo ciężko pracowałem na to, żeby dojść do tego momentu, w którym jestem teraz i wejść w trening z drużyną z pełnym obciążeniem. Jestem pewien, że moja dyspozycja będzie coraz lepsza z tygodnia na tydzień. Chciałbym jak najszybciej wrócić do gry i poczuć walkę na boisku o punkty. Na tym skupiam się od momentu, gdy w marcu musiałem się położyć na stole operacyjnym.

Jestem do dyspozycji trenera Piotra Tworka. Bardzo chciałbym wystąpić już w meczu ze Śląskiem Wrocław, bo jestem głodny gry i całej tej otoczki, która ominęła mnie przez ostatnie miesiące. Szczerze mówiąc jednak, występ od pierwszej minuty we Wrocławiu nie tyle jest nierealny, co byłby dość ryzykowny. Wymagam od siebie jak najszybszego powrotu do formy, która była dość dobra w poprzednim sezonie.

O rywalizacji o miejsce w składzie

– Robert Ivanov zagrał bardzo dobrą rundę, ale nie chcę pominąć Aleksa Ławniczaka, bo wynik zespołu to także jego zasługa. Obaj dobrze się uzupełniali, a ich współpraca odbywała się z korzyścią dla drużyny. Mogę powiedzieć, że to bardzo dobrze, iż jest taka rywalizacja wśród środkowych obrońców. Skorzystamy na tym i my, i cały zespół. Walka o miejsce w składzie podnosi przecież formę i umiejętności zawodników.

O zmianach w drużynie przed nowym sezonem

– Faktycznie, zmian było dość sporo. Takie tematy są ciężkie i odczuwalne w szatni. Tym bardziej, że z niektórymi zawodnikami byliśmy co najmniej dwa lata, a właśnie te ostatnie sezony były bardzo dobrym okresem dla drużyny, dla szatni. Było wprawdzie dużo cierpienia i bólu, doszedł czas pandemii, ale okrasiliśmy to dużymi sukcesami. Szkoda chłopaków, którzy musieli odejść z naszego klubu…

Teraz można to wszystko poukładać na nowo. Mam nadzieję, że zawodnicy, którzy dołączyli do drużyny, potwierdzą swoje umiejętności i dobrze wkomponują się w naszą szatnię. Jesteśmy grupą ludzi, która potrafi ciepło i dobrze przyjąć nowych zawodników. My, obdarzając ich zaufaniem, liczymy na to, że uszanują to, jak zostali przyjęci i odwdzięczą się dobrą grą oraz zaangażowaniem na boisku.

O tym, czy drugi sezon w Ekstraklasie będzie trudniejszy

– Nie sądzę, aby ktoś nie traktował nas poważnie w poprzednim sezonie, ale mamy z tyłu głowy to, że ostatni sezon, a przede wszystkim wynik i gra w rundzie wiosennej odbiły się szerokim echem i były dużym zaskoczeniem dla niektórych. Pewnie teraz zespoły będą z większym zaangażowaniem odrabiały prace domowe przed meczami z nami. Faktycznie, może być tak, że rywale będą lepiej przygotowani do spotkań z nami. My jednak będziemy się skupiali na sobie, a nie na tym, czy przeciwnik dobrze odrobił zadanie domowe przed spotkaniem z Wartą.

O tym, czy Warcie uda się powtórzyć wynik z poprzedniego sezonu

– Nie ma co ukrywać, że poprzeczka została zawieszona bardzo, bardzo wysoko. Piąte miejsce, które zajęliśmy w poprzednim sezonie, stawia nas przed bardzo trudną próbą. Osiągnięcie takiego wyniku będzie nie lada wyczynem. Ale my już nie raz pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie zrobić coś, w co inni już nie wierzą. Każdy chyba byłby zadowolony z miejsca w środku tabeli. Będziemy dążyli do tego, by być zespołem, który ma komfort grania i nie musi drżeć o pozostanie w lidze.

Zdążyliśmy już przyzwyczaić naszych kibiców, że nie stawiamy sobie celów, które daleko wybiegają w przyszłość, a mówimy o tych krótkoterminowych. Na początku skupimy się na pierwszych spotkaniach i jak najszybszym utrzymaniu się w Ekstraklasie. A potem, czas pokaże, jakie dalsze cele będziemy przed sobą stawiali. Tak było w poprzednim sezonie i przyniosło nam bardzo fajny efekt.

O nastrojach w szatni przed startem rozgrywek

Można wyczuć w szatni delikatne podekscytowanie, które zawsze następuje w tygodniu, gdy zaczyna się z liga, a teraz mecz ze Śląskiem zbliża się wielkimi krokami. Ciężko będzie poprawić wynik z poprzedniego sezonu, ale nie jest tak, że nikt w to nie wierzy. Mamy zespół, który cały czas jest głodny, cały czas chce udowadniać swoją wartość i z takim nastawieniem przystępujemy do sezonu. Mam nadzieję, że pokażemy to już w niedzielę w pierwszym meczu ze Śląskiem.