Wiosenne otwarcie z niedosytem. Warta Poznań remisuje z ŁKS-em II Łódź.
W pełnym słońcu i przy wiosennych 16 stopniach Warta Poznań rozegrała swój pierwszy domowy mecz w 2026 roku, a trybuny...
W pełnym słońcu i przy wiosennych 16 stopniach Warta Poznań rozegrała swój pierwszy domowy mecz w 2026 roku, a trybuny „Ogródka” wypełniły się liczniej niż zwykle – także dlatego, że sektor gości tym razem zajęli kibice Zielonych. Spotkanie z ŁKS-em II Łódź dostarczyło wielu emocji: od odrabiania strat i prowadzenia do przerwy po nerwową końcówkę, w której ostatecznie padł remis 2:2.
Początek spotkania to dużo rwanej gry, stałych fragmentów i fauli. Obie drużyny miały problem ze znalezieniem swojego rytmu oraz zbudowaniem akcji składającej się z kilku podań. W 26. minucie jako pierwszy uderzył ŁKS II Łódź – po serii błędów przy rozegraniu od własnej bramki jeden z zawodników rezerw przejął piłkę i podał do niepilnowanego kolegi w polu karnym, a ten płaskim strzałem z około dziesięciu metrów, dał swojej drużynie prowadzenie 1:0.
Po straconej bramce Warciarze się otrząsnęli, przejęli inicjatywę i ruszyli, by odrobić straty. Już 10 minut później po rzucie wolnym wykonywanym przez Marcela Stefaniaka piłka trafiła jednego z obrońców gości w rękę a sędzia bez wahania wskazał na rzut karny. Podszedł do niego ten, który go wywalczył, czyli Stefaniak, i pewnym strzałem doprowadził do wyrównania.
Strzelona bramka jeszcze bardziej napędziła Zielonych i kolejne sytuacje zaczęły sypać się jak z rogu obfitości. Swoje szanse mieli chociażby Kacper Szymanek i Michał Smoczyński, jednak obaj oddali uderzenia zbyt łatwe do obrony dla bramkarza gości. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze – po dobrej akcji składającej się z kilku szybkich podań w pole karne wszedł Kacper Rychert i wystawił piłkę Michałowi Smoczyńskiemu do pustej bramki. W ten sposób Warciarze schodzili na przerwę z prowadzeniem 2:1, a Smoczyński zdobył swoją pierwszą bramkę przed własną publicznością.
W drugiej połowie Warciarze długo kontrolowali przebieg spotkania, utrzymując się przy piłce i cierpliwie budując kolejne akcje. Zieloni nie dopuszczali rywali do groźnych sytuacji, a sami szukali momentu, by podwyższyć prowadzenie. Blisko był między innymi Tomasz Wojcinowicz, którego minimalnie niecelna główka po dośrodkowaniu o centymetry minęła bramkę.
W ostatnim kwadransie, po zamieszaniu w polu karnym, do siatki trafił rezerwowy Alan Siwek, doprowadzając do wyrównania 2:2. Od tego momentu Warta przestała być stroną przeważającą i zamiast szukać gola, który dałby prowadzenie, musiała skupić się na obronie własnej bramki. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 2:2 i na pierwsze ligowe zwycięstwo Warciarzy w 2026 roku trzeba będzie poczekać co najmniej tydzień – w sobotę 7 marca o godzinie 16:00 Warta Poznań zmierzy się w ,,Ogródku by Ted Gifted” z Rekordem Bielsko-Biała.

