43aspect
Adrian Lis (Warta Poznań)

Adrian Lis: „Musimy się przeciwstawić Rakowowi”

Ostatnio na wyjeździe brakowało nam szczęścia. Mam nadzieję, że teraz karta się odwróci i w końcu zaczniemy punktować na wyjazdach – mówi bramkarz Warty Poznań Adrian Lis. W weekend zadanie będzie trudne, bo „Zieloni” zagrają na stadionie lidera Fortuna 1. Ligi, Rakowa Częstochowa.

Częstochowianie to jedyny zespół w stawce, który nie przegrał dotąd ani jednego meczu ligowego na swoim boisku. Pierwszą drużyną, która w tym sezonie zwyciężyła na terenie Rakowa , jest Lechia Gdańsk. W środę lider ekstraklasy wygrał tam 1:0 i to on awansował do finału Pucharu Polski, eliminując rewelację rozgrywek.

Kilka dni wcześniej zespół trenera Marka Papszuna przegrał ligowe starcie ze Stalą Mielec 1:3. Z czterech ostatnich spotkań wygrał tylko raz – 1:0 z Garbarnią Kraków. – Dwie porażki z rzędu mogą świadczyć o tym, że Raków jest w słabszej formie. Pomóc nam może też to, że rywale grali w środę mecz pucharowy – uważa bramkarz „Zielonych”. – My w dwóch ostatnich meczach wyjazdowych, z ŁKS Łódź i Sandecją Nowy Sącz, nie byliśmy słabsi od rywali. Brakowało nam jednak trochę szczęścia do tego, żeby przywieźć punkty. Mam nadzieję, że teraz karta się odwróci i w końcu zaczniemy punktować na wyjazdach.

Adrian Lis spodziewa się, że może mieć w niedzielę sporo pracy. – Jeśli tak będzie, to też dobrze, bo będę bardziej skoncentrowany. Bardzo chciałbym wrócić z czystym kontem z Częstochowy – mówi, a pytany o mocne strony Rakowa, odpowiada: – Oglądaliśmy mecz z Lechią Gdańsk i to, co się rzuca w oczy, to na pewno dobre rozgrywanie stałych fragmentów gry. Poza tym atutem będzie własna publiczność, podobno ma być pełen stadion.

Poznaniacy po ostatnim zwycięstwie z Wigrami Suwałki mają 5 pkt przewagi nad strefą spadkową. – Uciekliśmy trochę od strefy, ale tak naprawdę, to trzeba w tej lidze wygrać dwa mecze z rzędu, żeby złapać głębszy oddech. Wiemy, że jedziemy do lidera, więc nie będzie łatwo, ale chcemy pokazać, co potrafimy. Raków pewnie wkrótce zagra w ekstraklasie, ale graliśmy już wyrównane mecze z Termalicą Nieciecza i Sandecją, czyli spadkowiczami z ekstraklasy. Nie ma się co bać – przekonuje Adrian Lis. – Nie mamy nic do stracenia. Musimy się przeciwstawić rywalom, być dobrze zorganizowani i skoncentrowani. Przede wszystkim nie możemy też stracić szybko bramki, bo to ostatnio kulało u nas. Jeśli nam się to uda, to powinno być dobrze.