43aspect
Radosław Jasiński (Warta Poznań) w meczu z Rakowem Częstochowa

Radosław Jasiński: „Wydaje mi się, że wynik jest za wysoki”

Na drugą połowę meczu wyszliśmy z takim samym nastawieniem, jak na pierwszą, żeby gryźć trawę. Niestety, nie udało się zachować czystego konta – mówi obrońca Warty Poznań Radosław Jasiński po przegranym 0:3 meczu z Rakowem Częstochowa w 28. kolejce Fortuna 1. Ligi.

„Zieloni” zostawili po sobie dobre wrażenie w pierwszych 45 minutach, gdy skutecznie odpierali ataki lidera, a przy tym groźnie kontratakowali. – Zostaliśmy dobrze ułożeni przez trenera, nieźle się ustawialiśmy, walczyliśmy jeden za jednego. Gdy ktoś z nas wychodził do rywala, to mógł liczyć na asekurację. Po pierwszej połowie mieliśmy poczucie, że dobrze to wszystko wyglądało. Było też kilka sytuacji, szkoda przede wszystkim sytuacji sam na sam, którą miał Michał Jakóbowski – opowiada Radosław Jasiński. – Na drugą część meczu wyszliśmy z takim samym nastawieniem, jak na pierwszą, żeby gryźć trawę. Niestety, nie udało się zachować czystego konta. Pierwsza bramka dla Rakowa padła z niczego. Po dośrodkowaniu pecha miał nasz kapitan Bartek Kieliba…

13 minut po stracie bramki, w 62. minucie Warta Poznań straciła też Mateusza Bodziocha, który zszedł z boiska z zakrwawioną twarzą. – Kontuzja naszego stopera była bardzo ważnym momentem. Jego zejście wpłynęło na naszą grę – uważa obrońca poznańskiego zespołu. – Raków długo utrzymywał się przy piłce, a nam zaczęło już trochę brakować sił. Nie można też przecież cały mecz się bronić. Ciężej się biega bez piłki, niż z piłką przy nodze. Otworzyliśmy się pod koniec i przeciwnicy skrzętnie wykorzystali to, strzelają dwa gole.

Wydaje mi się, że wynik jest za wysoki. Gdybyśmy jako pierwsi zdobyli bramkę, to byłaby szansa na korzystny rezultat. Szkoda szczególnie szans z pierwszej części, bo w drugiej nie mieliśmy już praktycznie żadnej sytuacji – przyznaje Radosław Jasiński i dodaje: – Cóż, Częstochowa się cieszy, jest o krok od awansu do ekstraklasy, a my myślimy już o GKS Jastrzębie, z którym mamy dobre wspomnienia.


Zobacz galerię zdjęć z meczu