fbpx
Warta Poznań - Radomiak Radom 3:0. Jakub Kiełb

Jakub Kiełb: W Niecieczy uwierzyliśmy w siebie i musimy do tego wrócić

Wrześniowy mecz z Termalicą Nieciecza to był przełomowy moment dla naszego zespołu – uważa obrońca Warty Poznań Jakub Kiełb przed rewanżowym pojedynkiem z tym zespołem w 26. kolejce Fortuna 1 Ligi.

Początkowo nic nie wskazywało na to, że Jakub Kiełb w ogóle wybiegnie w środę na boisko. Dwa tygodnie temu, w pierwszym występie po wznowieniu rozgrywek obrońca „Zielonych” musiał opuścić murawę w Jastrzębiu Zdroju. Po zderzeniu z obrońcą GKS nabawił się urazu kolana. Tymczasem już po tygodniu wrócił do treningów i zagrał już w wyjazdowym spotkaniu z Odrą Opole.

Czuję się już dobrze. Nie ma właściwie śladu po urazie. Na szczęście okazało się, że to nie było nic poważnego, a jedynie naciągnięcie więzadeł. Wprawdzie zanosiło się na poważniejszy uraz, ale nasi fizjoterapeuci sprawnie zadziałali. Szybko poznaliśmy diagnozę i mogłem w krótkim czasie wrócić do gry – mówi Jakub Kiełb i wspomina okres zawieszenia rozgrywek, w trakcie którego piłkarze systematycznie dbali o formę fizyczną. – To nie jest też tak, że w czasie pandemii leżałem i nic nie robiłem. Mieliśmy wiele ćwiczeń wzmacniających, właśnie po to, żeby zapobiegać tego typu kontuzjom.

Dziś nie ma żadnych przeciwwskazań do tego, żeby w środę Jakub Kiełb zagrał przeciwko Bruk-Bet Termalice Nieciecza. To jego były klub. Obrońca Warty Poznań grał tam w sezonie 2013/14 i przez niemal całą rundę jesienią był podstawowym graczem I-ligowca. W sumie zaliczył 18 występów w barwach „Słoni” i strzelił nawet gola w starciu z GKS Tychy. – Dziś Termalica to dla mnie rywal, jak każdy inny. Mój epizod w tym klubie miał miejsce kilka lat temu. Cały zespół już się praktycznie zmienił, więc występ przeciwko drużynie z Niecieczy nie ma dla mnie jakiegoś dodatkowego znaczenia – tłumaczy Jakub Kiełb.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Warta Poznań 1:1. Jakub Kiełb

Jednak dla obecnej ekipy „Zielonych” szczególne znaczenie miał wrześniowy pojedynek w Niecieczy. Poznaniacy zagrali tam jeden z najlepszych meczów w sezonie. – Tam był taki przełomowy moment. Z mojej perspektywy to był mecz, w którym co prawda zremisowaliśmy, ale zaczęliśmy chcieć czegoś więcej, chcieć wygrywać każdy kolejny mecz. Nie chodzi o samą chęć odniesienia zwycięstwa, bo zawsze wychodzi się na boisko po to, by zdobyć 3 punkty, ale o wiarę w siebie. Że my naprawdę możemy osiągnąć coś więcej – mówi piłkarz Warty Poznań. – Pamiętam, że tamtym meczu po prostu uwierzyliśmy w siebie i myślę, że musimy do tego wrócić. Do tej pewności siebie, wiary w siebie. Wiary w to, że to my musimy dyktować warunki gry i wiedzieć, że ja i moi partnerzy na boisku jesteśmy po prostu dobrzy.