Idealne zakończenie roku! Warta kończy 2025 rok triumfem nad Chojniczanką
Warta Poznań zakończyła 2025 rok w najlepszy możliwy sposób, pokazując, że porażka z Unią Skierniewice była jedynie drobnym wypadkiem przy...
Warta Poznań zakończyła 2025 rok w najlepszy możliwy sposób, pokazując, że porażka z Unią Skierniewice była jedynie drobnym wypadkiem przy pracy. Zieloni przez większość spotkania z Chojniczanką kontrolowali wydarzenia boiskowe, a nerwowa końcówka tylko dodała temu meczowi dodatkowych emocji. Ostatecznie trzy punkty zostały w „Ogródku”, a wszyscy sympatycy Warty mogą zasiąść do świątecznego stołu w świetnych humorach.
Ostatni mecz kalendarzowego roku w „Ogródku” stał pod znakiem ogromnej pracy organizacyjnej — pracownicy Warty wraz z ekipą Wojciechowski Bud robili wszystko, aby mimo zimowej aury spotkanie mogło dojść do skutku. Kibice również stanęli na wysokości zadania: nie przestraszyli się mrozu i ponownie wypełnili stadion do ostatniego miejsca.
Warta odwdzięczyła się publiczności dobrą, energiczną grą. Zieloni od początku kontrolowali przebieg meczu, długo utrzymywali piłkę, trzymali Chojniczankę z dala od własnej połowy i konsekwentnie próbowali przełamać szczelną defensywę gości. Chojniczanka poza pojedynczymi wypadami ofensywnymi nie była w stanie poważnie zagrozić bramce Leo Przybylaka.
Warciarze wywalczyli mnóstwo stałych fragmentów — po zablokowanych strzałach, rajdach skrzydłowych czy faulach.
Gdy wydawało się, że pierwsza część zakończy się bez bramek, Warta dopięła swego. Po składnej akcji i prostopadłym podaniu ze środka pola do Marcela Zylli, pomocnik Zielonych przyjął piłkę, ustawił ją sobie i precyzyjnym, płaskim uderzeniem zdobył gola „do szatni”, wywołując wybuch radości na trybunach.
Fot. Paweł Rosolski
Po przerwie Zieloni nie zamierzali zwalniać tempa. Wciąż prowadzili grę i szukali drugiego trafienia. Bardzo blisko podwyższenia prowadzenia był Marcel Stefaniak, lecz jego mocny strzał został w ostatniej chwili zablokowany przez obrońcę Chojniczanki.
Z czasem mecz nieco się uspokoił, a Warta mądrze utrzymywała się przy piłce na połowie przeciwnika, nie pozwalając przyjezdnym na szybkie kontry. Nie oznaczało to braku okazji — świetną szansę miał Igor Kornobis, który efektownie „zatańczył” z piłką w polu karnym, mijając kolejnych obrońców. Jego strzał również zatrzymała ofiarna interwencja rywala.

Fot. Paweł Rosolski
Końcówka spotkania była prawdziwym rollercoasterem emocji. Najpierw Warta powinna zamknąć mecz — Filip Tonder agresywnie ruszył do długiej piłki i wykorzystał złe wyjście bramkarza gości, lecz z ostrego kąta trafił jedynie w słupek pustej bramki.
Kilka chwil później niewiele zabrakło, by Zieloni zapłacili za tę niewykorzystaną szansę. Po błędzie w defensywie przed sytuacją sam na sam stanął Vareijs Sabala, ale uderzył bardzo niecelnie, ku ogromnej uldze gospodarzy.
W doliczonym czasie gry serca kibiców Warty zabiły jeszcze mocniej. Po świetnym dośrodkowaniu w pole karne Zielonych jeden z zawodników Chojniczanki oddał groźny strzał głową. Wtedy swoje wielkie umiejętności pokazał Leo Przybylak, który kapitalną interwencją — z gatunku „stadiony świata” — uratował wynik i zapewnił Warcie zwycięstwo w ostatnim meczu 2025 roku.

